piątek, 27 marca 2015

MINIMALIZM


Witajcie!

Nareszcie coś zaczyna się tu dziać. Mój minimalizm.Tak jakoś pogoda mnie nastroiła i choć mży za oknami i jest typowo angielska pogoda postanowiłam sobie umilić ten dzionek. Na porannym spacerze wypatrzyłam pierwsze okazałe zwiastuny wiosny , kilka z nich zabrałam ze sobą by wam też było milutko.


Cały ogród w nich utonął , więc kilka gałązek nie zaszkodzi zebrać i przyozdobić nimi stół. Teraz jednak posłużyły mi jako drugi plan. Jakoś musiałam ożywić te  pochmurne fotki. Patrząc jednak na ekran mojego kompa przyznam , że mój aparat nieźle spisuje się nawet w tak ponurą aurę.


Na poprawienie nastroju wymyśliłam sobie taką oto formę igielnika. Stareńka szpulka idealnie nadała się do tego poczciwego przydasia. Jak ją zrobić ? Nic prostrzego. Zaraz wam opowiem.


Potrzebne materiały to:
drewniana  stara szpulka z białymi nićmi ( w moim wariancie )
kawałek brystolu ( 5 x5 cm )
kawałek naturalnego lnu ( ok 10 x 10 cm )
klej do tkanin lub zwykły MAGIC
podkolanówka pończosznicza ( może być zużyta , ale czysta )
kawałek delikatnej bawełnianej tasiemki
jakiś malutki ozdobniczek ( zastosowałam drewniane serducho i guziczek )


Jak wykonać igielnik. Można dobrze przyjrzeć się fotkom lub przeczytać co następuje.
Z lnu wycięłam okrąg o średnicy dwa razy większej niż góra szpulki , a z brystolu kółeczko dopasowane do spodu szpulki. Kartonowe kółko umieściłam w centralnym punkcie materiału i składając go ku środkowi zaczęłam zaginać brzegi i zszywać je ze sobą , tak dobrnęłam do połowy zszywania. Wówczas odcięłam kawałek rajstopy i upakowałam go dokładnie pomiędzy materiałem , a kartonikiem by powstała forma kapelusza. Zszywałam jeszcze kilka razy by materiał był dokładnie napięty w każdym miejscu mojego okręgu. 

Kolejnym etapem było zmarszczenie tasiemki. Odcięłam odpowiedni kawałek , przeciągnęłam nić fastrygując górny brzeg co 1/2 cm , następnie ściągnęłam nitkę i zamknęłam okrąg o wielkości troszeczkę mniejszej niż góra szpulki.Kolejnym etapem było klejenie. Gdzieś zapodziałam pistolet z gorącym klejem , więc w tym przypadku posłużyłam się wielofunkcyjnym klejem o wdzięcznej nazwie MAGIC ( powszechnie znanym i lubianym przy przeróżnych pracach ręcznych ). Najpierw nasmarowałam klejem wierzch szpulki , potem ułożyłam na nim falbankę , następnie nałożyłam sporą kroplę kleju na spód lnianego kapelusika i przymocowałam kapelusz na szpulce. Całą szpulkę wstawiłam pod nogę od stołu na 1h. Może wyda wam się to dziwne , ale w danym momencie nie miałam lepszego pomysłu. Klej wspaniale wysechł i mogłam dokleić jeszcze ozdobne serducho z maleńkim guziczkiem , tak dla ozdoby. Tak mi się spodobał ten minimalistyczny projekt , że zaraz pędzę i zrobię sobie jeszcze coś z drewnianej szpulki .



A co to będzie pokaże w kolejnym poście . Zapowiedzią jest ostatnie foto znalezione w necie. Jest ono o tyle ciekawe , że po skopiowaniu i powiększeniu można z niego skorzystać  do czego zachęcam wszystkich chętnych.

Joanna

PS. Wiadomość z ostatniej chwili dla wszystkich wyszywających NOV'ą. Popieram pomysł rzucony przez  Anię . Koniecznie musimy spotkać nasze wszystkie NOV'e i zrobić im wspólną fotkę. Kiedy , co i jak to się zobaczy. Możemy spotkać się u mnie w pracowni. Co wy na to?

Do zobaczenia.


środa, 18 marca 2015

396/396 NOVA by GENNY MORROW




Witajcie!
Jest słoneczny poranek. Wszyscy domownicy ruszyli z entuzjazmem do swoich codziennych zajęć , a ja mam jeszcze godzinkę luzu i właśnie z tego powodu tu jestem. Najwyższy czas coś pokazać. Przepraszam , że ostatnimi czasy zaniedbywałam mój blog , ale siła wyższa się do tego przyczyniła , a jaka sami zobaczcie. Przedstawiam wam moją 
NOV'ą by Genny Morrow
ukończoną .


A teraz chwalę się , kto nie chce tego czytać niech przejdzie do następnego akapitu , tak będzie sprawiedliwie.
Zrobienie NOV'ej zajęło mi mniej niż rok!!! To mój malutki mentalny sukcesik. Co prawda plany miałam inne ( piszę o nich w poprzednich postach o tym wielkim projekcie ) , ale wyszło jak wyszło i wcale mi nie jest z tym źle. Czasem nasze plany po prostu wyśmiewa los , tak już bywa. Pogodziłam się z tym faktem już dawno.


Dziś kiedy mogę się w pełni cieszyć moim haftem , patrzeć na niego i wspominać kolejne etapy pracy , jakoś tak mi i radośnie i smutno. Radośnie , bo udało mi się pokonać tak wielki ( 31x38 ) haft. Tym bardziej , że jest on dość skomplikowany w wyszywaniu. Przecież każdy z 396 kwadracików to inna bajka. Czasem bardzo miła lekka i przyjemna , czasem zwykła popularna półkrzyżykowa , a czasem bardzo skomplikowana. Całe szczęście , że miałam do pomocy nie tylko swoją głowę , ale także YENULKIANI. Dziewczyny bardzo mi pomogły na początku mojej pracy ze zrozumieniem całej idei wyszywania NOV'ej. Pomogły rozszyfrować niektóre angielskie słowa i ogarnąć o co kaman autorowi w danym schemacie , bo jak wiecie każdy z kwadratów miał swój własny schemat z kolorami nici i przepisem jak go wykonać. Całość zebrana została w stu stronicowej książce.

DZIĘKUJĘ WAM DZIEWCZYNY ZA WSPARCIE !


Mój apel do wszystkich , którzy chcieliby zabrać się za ten projekt. 
Teraz ja służę pomocą , jak zawsze w miarę moich możliwości podpowiem jak zrobić , czym i na czym oraz gdzie znaleźć ten schemat. 


Dobra to o plusach co nieco napisałam , teraz ta gorzka część  prawdy. Będę tęskniła za NOV'ą , za całym warsztatem rozłożonym starannie na biurku córki studentki pod jej nieobecność , ale za przyzwoleniem. Będę tęskniła za słuchaniem audiobooków podczas pracy , a było ich sporo. Może to i śmieszne , ale wiecie ile książek przeczytałam-wysłuchałam podczas wyszywania NOV'ej? Całe mnóstwo. Obliczyłam sobie że średnio jeden kwadracik robi się około 1/2 h , czyli coś około 198 godzin , do tego przygotowanie odpowiednich kolorów i takie tam sprawy warsztatowe , no było tego dużo. Będzie mi brakowało kolejnych przemyśleń o kwadratach , które zaprzątnęły mój umysł nawet we śnie. 


Co mi teraz pozostało? Wspomnienia i cały kłębek poplątanych końcówek nici na pamiątkę.
A na fotce poniżej sekcja niebieskości .


Reszta to fotorelacja z mojego biurka.


Oraz sekcja delikatnych zieleni.


Zamiast herbaty nostalgiczny kłębuszek.


Sekcja żółci.


Sekcja jasnych barw.
 
  
Dolna połowa z sekcją czerwieni.


 W całości jeszcze na blejtramie.


Rogi pozaginane świadczą o wielkiej pracy włożonej w ten mój najbardziej pracochłonny projekt. Nie mam pojęcia czy jeszcze kiedykolwiek w życiu szarpnę się na tak skomplikowany haft. Czas pokaże. 
Moje wielogodzinne wypociny będzie można na żywo zobaczyć na Wystawie Inspirujemy Kolorem 2015 w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi od 10 października do 10 listopada 2015 roku. Wraz z NOV"ą pojawi się jeszcze jedna moja praca tj  TORBA-POEZJA KOLORU , którą można zobaczyć już teraz klikając na link. 
Dziękuję wszystkim , którzy cierpliwie znosili  blogową rozłąkę ze mną , bym mogła wyhaftować NOV"ą , dziękuję tym , którzy mnie wspierali komentarzami i mailami. 

Joanna


niedziela, 8 lutego 2015

PORANNA GALERIA


Witajcie!

Kto rano wstaje....
Dziś spotkała mnie miła pogodowa niespodzianka. Upajałam się najpiękniejszymi zimowymi krajobrazami i to tuż koło mojego domku. Popatrzcie razem ze mną i cieszcie się zimą. Zapraszam.

TO JEST NASZA POLSKA









 






Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za obejrzenie mojej zimowej galerii .
Fotki zrobione zostały w godzinach  08:00-09:00 w dniu dzisiejszym.
Joanna

środa, 4 lutego 2015

SZYDEŁKOWA POCZTA



Witajcie!

Poczta szydełkowa zadziałałaby bez zarzutu , gdybym miała adres do zwyciężczyni. Apeluję by się do mnie zgłosiła mailowo! Bo gdzie mam posłać moje cukierasy.


Mam nadzieję , że u CELI D będzie poduchom bardzo dobrze.


Zaniepokoił mnie jeden komentarz , jak to w Polsce bywa , ktoś zawsze czuje się poszkodowany i nie jest tą osobą AVREA , która zapisała się po terminie. 
Komentarz pochodzi od TATSU a brzmi tak :

Gratuluję zwyciężczyni :D
Gdybym wiedziała, że "kraftowe" blogi będą wyżej oceniane, to dałabym link nie do głównego bloga, a rzemieślniczego ;) Ale nic to :P

No cóż losowanie to losowanie i maszyna losująca nie bierze pod uwagę treści blogów osób zgłaszających się do zabawy , choć internet to nie zbadana materia. Cóż mam uczynić , sama nie wiem , może odezwie się do mnie ta osóbka i wyjaśni mi w czym rzecz , bo umieram z ciekawości o co w tym wszystkim chodzi.
Może wy wiecie?

 Joanna



poniedziałek, 2 lutego 2015

MOJE KORONKOWE CANDY I WALENTYNKI



Witajcie!
Czas na ogłoszenie wyników Candy. Zgłoszeń do zabawy było bardzo dużo , choć jedna osóbka AVREA nie załapała się , gdyż było już po terminie. Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za komentarze i cieszę się , że poznałam znów nowe osoby i ich przepiękną twórczość. Jestem jeszcze w trakcie oględzin niektórych blogowych poczynań i zastanawiam się ile w sumie czasu poświęcamy na nasze robótkowe szaleństwa. Zapewne bardzo , bardzo dużo. 

  
W losowaniu wyłoniłam jedną zwyciężczynię , a mianowicie z samego koniuszka kolejki szydełkowe poszewki na dwie poduszki w kolorze ecru polecą do .......


Klikając na link dotrzecie do pięknego bloga , gdzie warto zaglądać.

 
A u mnie kilka fotek moich ukochanych koronek , każda z innej parafii połączona kolorem sepii.


Na pierwszym zdjęciu szydełkowy łapacz snów , na kolejnym wielka kapa robiona metodą koronki siatkowej pochodząca z ubiegłego stulecia , na trzecim bawełniana haleczka po babci , na czwartym bawełniana okrągła serweta robiona na drutach świetnie zdająca egzamin jako ozdoba stojącej lampy , a na przedostatnim szydełkowy sposób na nudny abażur.


Dla wszystkich moich czytelników i oglądaczy mały prezencik na pocieszenie po CANDY. Dla wszystkich , którzy pragnęli posiąść moje poduszki , a im się nie udało. Wzorek z sieci .Takie fikuśne serducho w sam raz na zbliżające się walentynki. Schemacik bardzo prosty , ale jaki słodki. Zachęcam w tym miejscu osoby , które jeszcze nie krzyżykowały , by doceniły swoją kreatywność i spróbowały jaka to frajda tak sobie igłą pomachać.

Joanna


wtorek, 13 stycznia 2015

MOJE KORONKOWE CANDY


Witajcie !
Po długiej przerwie znów wracam na łono blogerskie. Tak mi przykro , że rzadko uda mi się skrobnąć posta na moim blogu. Nie zmierzam by tak było , ale zapętliłam się w większych projektach , które pochłaniają mnóstwo mojego wolnego czasu i sama nie wiem , czy aby nie wzięłam sobie na głowę zbyt wiele. 


Przez świąteczno-noworoczne dni udało mi się  ukończyć dawno zakurzoną , a tak upragnioną szydełkową poduszeczkę. Mam już ich spory komplet. Nie wszystkie są moim dziełem , ale o tym napiszę za chwilkę. 


Wszystko zaczęło się od kupienia pięknych bawełnianych nici w wielkim 1/2 kg motku. Zakupu dokonałam w moim KRAMOWISKU. Koszt jednego motka to 3 zł. Prawda , że niewiele. Nie mogłam się oprzeć , by nie kupić 2 , czyli wszystkich jakie były. A skoro już kupiłam , to wpadłam w wir szydełkowy , porzucając inne  nieukończone prace między innymi mój sweter kołowiec , sampler różowy na lnie i nov'ą. Tym sposobem straciłam moją zasadę , że nie zabieram się za nic nowego , gdy nie skończę starego. No cóż , człowiek jest wpływowy i ułomny , niestety.


Najpierw zatem zrobiłam dwie podusie o tym samym wzorze , jedną kwadratową , a drugą okrągłą. Byłam tak pochłonięta tym całym szydełkowaniem , że po ukończeniu tych dwóch przypomniałam sobie , że na dnie szafy mam rozpoczętą jeszcze jedną szydełkową podusię. Poszłam zatem za ciosem i oto dokończyłam trzecią , widoczną na zdjęciu powyżej. Lubię te wzory szydełkowe , które robi się na okrągło. Myślę , że właśnie z tego powodu pokusiłam się na szydełkowego kołowca na lato , którego pokazałam 
TU 


 A te dwie bieluśkie podusie kupiłam kiedyś na bazarku , nie wiem czy są dziergane ręcznie czy maszynowo , ale pasują mi do wystroju. Jak na moje oko , to ktoś się nad nimi nieźle namęczył , ale głowy za to nie dam. Może jednak jakieś małe chińskie rączki obsługiwały maszynę do dziergania. 


Wzory na moje szydełkowe powłoczki zaczerpnęłam częściowo z internetu , a częściowo to moje fantazje. Polecam takie eksperymenty. Wówczas rzeczy , które dziergamy są wyjątkowe i niepowtarzalne.


Czas już przejść do sedna posta , czyli do ogłoszenia
 SZYDEŁKOWEGO CANDY 
w
MGLISTYM ŚNIE
Zasady takie jak zawsze. Zalinkowane zdjęcie z terminem wyników należy umieścić na pasku bocznym swojego bloga , a pod tym postem pozostawić komentarz. Ogłoszenie wyników na koniec stycznia.
A do wylosowania dwie szydełkowe poszewki na  poduszki w kolorze ecru.
Zapraszam do zabawy.

Joanna