Witajcie!
Choć za oknem pogoda nie nastraja wiosennie , a prognozy zapowiadają jeszcze bardziej zimne i deszczowe dni , mam dla was dziś niespodziankę. Kolory zupełnie wiosenne i słodkie. Pastelowe róże i biel , tak na poprawienie nastroju.
Dziś rozpoczyna się moje wiosenne Candy , a do zabawy zapraszam wszystkich , którzy chcieliby posiąść tak jak ja dwie słitaśne świeczki - babeczki , które wczoraj powstały w mojej kuchni oraz drewnianą szpulkę do kompletu. Nie zachęcam bynajmniej do eksperymentowania z parafiną , gdyż jest to bardzo łatwopalna substancja. Jeśli jednak chcecie się zabawić , to uprzedzam daleko z ogniem od gotowanej parafiny - to podstawa bezpieczeństwa.
Nie musicie się jednak trudzić , przekażę w drodze losowania jeden zestaw dla osoby , którą wylosuje moja nadworna sierotka. Wystarczy tylko pozostawić komentarz pod tym postem , a na pasku bocznym swojego bloga wstawić zalinkowane zdjęcie z zaproszeniem na moje Candy.
Wiecie , że uwielbiam światło świec i sama je wytwarzam czasami w mojej małej Fabryczce z Mglistego Snu . Nie ma znaczenia pora roku , czy mam czas , czy nie. Robię je dla zabawy. Niekiedy bardzo duże z zasuszonymi inkluzjami , czasem takie jak te - słodkie wielkanocne babeczki.
Każda ze świec w miejscu knota ma przymocowane serduszko z masy plastycznej , by wyglądało bardzo , bardzo odświętnie. Oczywista sprawa , że by zapalić babeczkę , należałoby usunąć delikatnie serduszko , które ozdobi inną rzecz. Następnie trzeba ostrożnie wydłubać knot , który jest zamoczony w parafinie.
Do zrobienia takich świeczek użyłam miseczek zaroodpornych DUKA oraz transparentnej parafiny , a także odrobiny pigmentu. Dla ciekawskich wyjaśnię , że kolorkiem jest stearyna oskrobana ze starej świecy. Używam ją w odpowiednich ilościach , w zależności od nasycenia barwy.
Pozdrawiam wszystkich mocno i zpraszam do zabawy. Losowanie nastąpi 25 kwietnia. Mam nadzieję , że do tego czasu znacznie się ociepli .
Joanna