Ćwicz Joasiu! Nie zniechęcaj się! Mówiła babcia , kiedy byłam niespełna ośmiolatką. Oczko prawe , oczko lewe i tak na zmianę. Niezależnie czy to były druty , czy szydełko , zawsze robótka leżała gdzieś w pobliżu. Tak się mój los potoczył , że bardziej do gustu przypadło mi szydełko i stało się moim nieodłącznym towarzyszem . Od tamtych lat minęło sporo czasu. Robiłam jako dziecko kilometry łańcuszka i zwijałam je w kłębki. Czasem lądowały z hukiem na dnie szafy , by za jakiś czas znów zobaczyć światło dzienne. Jako dziecko miałam słomiany zapał , ale z wiekiem mi to minęło....
Na drutach nie robiłam od dzieciństwa , bo zawsze wydawało mi się to monotonną i nudną robotą , ale ostatnio dopadła mnie jakaś dziwna ochota. Zrobiłam jedną próbkę wzorem ażurowym , ale wyszło fatalnie , wiec spróbowałam na zwykłym wzorze prawy , lewy i okazało się , że druty , to całkiem miła zabawa i można sobie podziergać wszędzie , nawet w kolejce po podręczniki dla dzieci. To super łatwa sprawa , choć minęło ze 20 lat od ostatniego szalika dla lalek.
Pełna optymizmu udałam się do pasmanterii i zakupiłam 4 motki włóczki i druty. Troszkę przeraziła mnie ilość kilometrów tego kolorowego sznurka do przerobienia. Postanowiłam jednak , że dam radę i co się okazało , okazało się , że dzierganie na drutach przyrasta o wiele szybciej niż robótka na szydełku. Tak w niecałe 10 dni powstał mój pierwszy szal na zimowe chłody. Idealny melanż w kolorze morskich fal . Jak na razie nie pokusiłam sie na zrobienie konkretnego wzoru , tylko prawo i lewo oczkowe rzędy , za to z falującą szydełkową koronką. Tylko na to na razie było stać moje dłonie.
Szal ma 170 cm długości i 45 cm szerokości , abym mogła się szczelnie w niego opatulić. Zrobiłam go ze średniej grubości włóczki na drutach żyłkowych nr 5. Mam nadzieję , że ktoś z was też chwyci spontanicznie za druty i hurrrrrrra! zakocha się w nich.
Tak na marginesie muszę wspomnieć , że w planach mam o wiele bardziej ambitny projekt estoński , ale jak to z nim będzie to nie mam pojęcia. Na razie zrealizowała go za mnie mama , a efekty pokażę przy okazji.
Nie poddawajcie się! Nigdy w życiu!
Joanna