Translate
wtorek, 18 października 2016
ZAFIRANKOWANIE SZYDEŁKOWE
środa, 19 listopada 2014
MEGA ZAZDROSKA FILET
Witajcie!
Trochę wyporządkowałam w mojej pracowni , a dodam , że był tam absolutny nieład. Nie miałam jakoś weny do tej roboty , ani czasu , gdyż zajęłam się zbyt wielką ilością robótek. Oto dziś przedstawię jedną z ukończonych. Prace na tą moją największą firanką trwały i trwały. Nic o tym nie wspominałam na blogu , gdyż nie byłam pewna , czy dam radę ją dokończyć , czy walnę w kąt lub spruję.
Teraz , gdy jest już ukończona , mogę śmiało napisać , że już nigdy , przenigdy czegoś tak wielkiego nie popełnię. ( Nigdy , nie mów nigdy!!!! ). I choć na zdjęciu u dołu , nie wygląda wcale na wielką , bo zwinięta jest bardzo ściśle w rulon.
Wymiar pracy to 80 cm x 280 cm. Wzór zaczerpnięty z jakiejś szydełkowej gazetki , troszkę zmodyfikowany , powielony kilka razy . Do tego wypełnienie pustymi krateczkami dla przejrzystości i u dołu koroneczka. Celowo dolny brzeg obrobiłam jeszcze na koniec półsłupkami , by firanka ładnie zwisała , co wprawnym okiem można zauważyć tutaj.
Nie mogę nawet napisać ile zużyłam białych nici na ten mój wyczyn , gdyż dokupowałam systematycznie w razie potrzeby po kilka motków Traditions 145 DMC gr.10 - BLANC. Można ją znaleźć w internetowym sklepie Na Dodatek. Ja hurtownię pasmanteryjną mam pod nosem , więc chodziłam na piechotę ( no może napiszę , że autem ).
Przydałoby mi się jeszcze 7 takich podobnych firaneczek , ale to chyba nie osiągalne już w moim wieku. Życia by mi nie starczyło. Tak czy siak mam jedną i cieszę się nią ogromnie. Zawisła w mojej pracowni i pięknie ozdobiła mi okno.
Dla wszystkich tych , którzy chcą pokusić się o zazdroskę , nie koniecznie tak wielką jak moja , jedna rada. Nie można takiej rozpoczętej robótki porzucać w kąt i znów rozpoczynać , gdyż może okazać się na koniec pracy , że początkowy brzeg nie jest równy z brzegiem końcowym. Dla nieszydełkujących zazdrosek dodam , że taką firaneczkę robi się w poprzek od prawej do lewej strony , czyli ze wschodu na zachód , jak wolą inni. Czasem nie pomaga nawet naciąganie , czy zblokowywanie. Różnica jest zbyt duża , a wszystko przez to że ręka się wyrabia , jak twierdzi moja Babcia L. i robótka się wyciąga , oczka stają się luźniejsze i klops. Tak więc praca nad tym projektem wymaga systematyczności i wierności , a to trudna sztuka w obecnych czasach. Mnie się cudem udało. Nie jestem zbyt sumienna , ale dużo robię na szydełku .
Sprawa całkiem inaczej ma się jeśli robimy na szydełku serwetkę lub sweterek na okrągło. Wówczas możemy robić cokolwiek nam się zamarzy , możemy nawet nie kończyć samodzielnie , tylko podrzucić cierpliwej babci , by wyręczyła nas w tych największych , najbardziej pracochłonnych i najtrudniejszych do pokonania , największych okrążeniach. Babcie mają zawsze dla nas czas!
Ta technika szydełkowa to FILET. Bardzo podobna do koronki siatkowej , robionej za pomocą czółenka. Sploty siatkowe są naśladownictwem robótek , w których najpierw tka się sieć , a następnie wypełnia ją wzorami. Podczas wykonywania splotów siatkowych puste oraz wypełnione powierzchnie powstają w tym samym czasie. Na ogól pusty kwadrat składa się z jednego słupka i dwóch oczek łańcuszka , a pełny z trzech słupków.Sploty siatkowe wykonuje się według schematów graficznych. Pusty kwadrat na rysunku odpowiada pustej siatce , a zakreskowany , zapełnionej.
Oto cała filozofia Filet.
Pozdrawiam wszystkich i życzę choć odrobiny słonka.
Joanna
środa, 29 czerwca 2011
LAMBREKIN W ZACHODZĄCYM SŁOŃCU
Lato , lato , lato w całej swojej krasie otwiera przede mną swoje zakamarki. Będę czerpała całymi garściami. Słońce , morska bryza i gorący piach to wszystko , co mi dziś do szczęścia potrzebne. Uwielbiam te letnie klimaty , pod warunkiem , że od brzegu morza dzieli mnie kilka metrów , a tak właśnie jest tego lata. Mam nadzieję , że w kolejnych latach też nic się nie zmieni. Kiedyś i tak wyprowadzę się na Bornholm. To mój cel i wielkie marzenie , a ja zawsze dostaję to co chcę. Zawsze!!!
W tej wspaniałej naturalnej scenerii dokończyłam mój lambrekin do firanki z batystu i już zaczęłam nową robótkę , ale na razie jestem na starcie i nie ma czym się pochwalić. Lambrekin ma 9 modułów z serduszkami , bo miało być romantycznie. Każdy moduł spokojnie można bez większego wysiłku udziergać w jeden dzionek - to wersja dla mniej zapoznanych z szydełkowymi oczkami , a dla tych bardziej profesjonalnych operatorek szydełka nadmieniam , że 3 modułki wyskoczą z pod ręki w jeden wieczór. Jest więc to bardzo wdzięczna praca. Do tego projektu użyłam bawełnianej nici merceryzowanej DMC TRADITION PLUS rozmiar 10 tj 530 m w jednym motku , zalecana grubość szydełka to 1,5 mm.
Z tego lambrekinu , jak tylko wrócę z wakacji uszyję batystową firankę na jedno z okien mojego letniego azylu. To będzie pierwsza firanka w tym stylu , ale planuję udekorować w ten sposób wszystkie 6 okien , więc upłynie trochę czasu zanim wszystko będzie gotowe , ale do emerytury na pewno zdążę.
Postanowiłam nauczyć się nowej techniki robienia firanek starą , babciną metodą. Jest to tzw. koronka siatkowa , inaczej koronka filet. Znalazłam nawet odpowiedni kurs w Milanówku i wybiorę się tam. Na razie próbuję swoich sił robiąc misterne , koślawe oczka , ale mam już odpowiedni przyrząd do tej zabawy , który wam prezentuję na zdjęciu poniżej. To stare drewniane coś niezbędne do tej robótki. Wygnębiłam je od pewnego rybaka , który używał go do naprawy swoich sieci i to właśnie ten przemiły miłośnik bujania się na maleńkim kutrze pokazał mi jak się robi splot siatki. Siedzę teraz godzinami na plaży i ćwiczę. Może kurs mi się nie przyda , kto wie.
Z gorącej plaży się wam słońce.
Joanna