Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bibeloty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bibeloty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2014

NAJLEPSZE KRAMOWISKO W POLSCE


Witajcie!

Wreszcie się zmobilizowałam i zasiadłam do komputera , by napisać co obecnie dzieje się w moim świecie. Czasu jak zwykle brak permanentny. Dni przeplatają się raz w pociągu , raz w domu , to na PN to na PD Polski. Moje robótki hafciarskie leżą odłogiem. Za to złamałam swoją zasadę " jedna robótka , a do końca " i zabrałam się za dzierganie kołowca. Jakoś drutowa robótka super sprawdza się w podróżach koleją , nie to co haft na lnie. Materiał zbyt drobny , pociąg mknie po wartepach i nici z szycia. 

O kołowcu napiszę jednak w innym terminie , gdyż już tak wiele zostało w sieci na ten temat opublikowane , że nie będę zanudzać.


Dziś opowiem wam o najlepszym moim kramowisku CARITAS niedaleko mojej miejscowości. Idea tego miejsca powstała już kilka lat temu , kiedy to darczyńcy z za  granicy zorganizowali akcję przekazywania rzeczy niepotrzebnych do nas do Polski. Rzeczy używane , zawsze w bardzo dobrym stanie i sprawne , a nie potrzebne już w domach - takie było i jest motto tej akcji. Z biegiem lat przybywało chętnych do ofiarowania , a magazyn też się znacznie powiększył i wyniósł na obrzeża miasta. Otrzymał też nazwę KRAMOWISKO CARITAS. Asortyment jest ogromny. Można tam kupić wszystko czego człowiek zapragnie. Sprzęt AGD , meble , lampy , naczynia , akcesoria łazienkowe i dekoracyjne , pościele , buty , zabawki , sprzęt sportowy , ubrania , i co najciekawsze dla mnie materiały , włóczki , druty , szydełka i resztę ciekawych pasmanteryjnych dodatków.
Ceny nie są wygórowane , a cel szczytny. Dochody ze sprzedaży trafiają do potrzebujących rodzin z mojego regionu. Z nich finansowane są różne społeczne akcje. I ja temu kibicuję i często tam kupuję , a co zobaczcie ....

Na fotce u góry piękny stareńki francuski słój z korkowym wieczkiem , którym umieściłam maleńkie drewniane szpulki z nićmi w różnych kolorach tęczy. Cena 3 zł.



Masę tych szpulek znalazłam właśnie wczoraj w Kramowisku. Każda sztuka po 2 zł , ale za 15 zł ,, skradłam " cały worek. Och jaka byłam szczęśliwa. Po przeliczeniu na spokojnie w domu okazało się , że było ich ok 30. Tak więc reszta znalazła się na fotce u dołu.


A na pierwszym zdjęciu w dzisiejszym poście pokazałam wam moją zdobyczną mini szpuleczkę , która jest wielkości spinacza biurowego z piękną bawełnianą , błękitną nitką. Szpulki , jak się doczytałam na papierkach pochodzą ze Skandynawii.


 Tak samo jak prześliczna lawendowa wełenka , nieco jaśniejsza niż na zdjęciach , całe 8 motków. Jeszcze nie wiem co z nią zrobię , czas pokaże. Wełna zawsze się przyda i choć wytrawną DRUTFANKĄ nie jestem , to zawsze mogę się nią stać. Koszt motka to 2 zł , myślę , że to też super zakup.


Kolejny zakup - pókowieszak ,, z zapytaniem po co mi to " musiałam mieć i już za całą dyszkę. Na razie w stanie surowym , ale poddam go obróbce i na pewno coś z tego wyczaruję , tylko , gdzie to powieszę , jeszcze nie wiem.


Obowiązkowo śnieżnobiała , bawełniana narzuta na wielkie łoże. Też się przyda , by coś ukryć , upiększyć , zmienić kolor na biały. Znów super cena 12 zł.

Tak więc za całe 56 zł tyle wspaniałych , nikomu nie potrzebnych rzeczy zakupiłam i wspomogłam akcję. Dobrze , że tylko taki jeden kram jest w okolicy , bo bym mogła tego nie wytrzymać..... nerwowo. A dlaczego tak piszę , otóż nie ma godzin przyjęcia towaru. Stale jest rozkładany w miarę jak powstaje miejsce. Tak więc obracasz się i patrzysz , a tu gdzie przed chwilą nic nie było ,  leży cały worek włóczek. I jak mam wracać do domu.....

Całusy dla was.
Joanna

Może w innych rejonach Polski też są takie magazyny , dzwońcie zatem do swoich organizacji Caritas i wypytujcie.


czwartek, 14 lipca 2011

NA TILDOWE SZMATKI




Nareszcie udało mi się dostać do kompa . To nie łatwa sprawa w moim domu. Tyle chętnych pcha się zawsze przed to okienko na świat , że dla mnie zawsze zbraknie czasu. Plusy też są. Mam wszystkich domowników z głowy i mogę zająć się pracą twórczą.

Moja igła działa jak tylko może najszybciej , szyje sampler , którego wzór dostałam od przemiłej Maji 71. Nie wiedziałam tylko , że będzie on taki pracochłonny. Zbliżam się zatem pomalutku do półmetka i jak będzie gotowy to na pewno się nim pochwalę.




Pewnie zastanawiacie się co chcę wam pokazać na tych moich zdjęciach. Jest to cudaczna szafka na wszystkie moje szmatki tildowe i inne materiały , których używam do moich fikuśnych poduszek i serduszek. Ładnie się zrymowało...

W wiecznej krainie bałaganiarstwa twórczego , mieszczącego się w dolnej szafce kredensu , zapanował wreszcie ład i spokój. Wyleciały z niej materiały różnego pochodzenia i zrobiło się jakoś luźniej. Wszystko za sprawą zwykłego przypadku.




W moim domu pojawiły się dwie stare skrzynki z owocami. Kiedy przetwory bulgotały w wielkim garze w celu pasteryzacji , musiałam jakoś zutylizować skrzynki. Zrobiło mi się ich żal , nie chciałam ich porąbać i przepuścić przez kominek , więc zabrałam ze sobą puszkę farby akrylowej na trawnik i pomalowałam skrzyneczki niezbyt dokładnie. Dało to efekt zupełnej starości , bo i skrzynki były już leciwe.





Z poukładaniem też było troszkę zabawy , ale teraz wreszcie jest porządek w temacie szmat.


Czas najwyższy na ogłoszenie wyników candy , na które zapisało się prawie 140 chętnych osóbek , którym z pewnością spodobała się podusia uszyta przeze mnie. Niestety mam tylko jeden ,jedyny egzemplarz i losowanie wybrało :

Elę 17

którą proszę o adres na e-maila.

Wszystkim , którym dziś nie dopisało szczęście zapowiadam , że będzie znów rozdawanie słodkości w Mglistym Śnie , jak tylko wrócę z wakacji , więc podglądajcie moje wyczyny rękodzielnicze i cieszcie się kapryśnym latem.

Joanna

czwartek, 7 lipca 2011

WSPOMNIENIA ZE SKANDYNAWII




Zakochana od niepamiętnych czasów w Skandynawii , zrobiłam dekoracyjny lampion , który przypomina mi tamte dziewicze fiordy z maleńkimi domkami zwróconymi w stronę morza. Na każdym ganku lampiony , nie tylko z Ikea , często zrobiony własnoręcznie , przy użyciu dostępnych w każdym domu rzeczy. Zapalany tuż przed zapadnięciem zmroku i poruszający się delikatnie na północnym wietrze. Klimat przecudny , choć u nas niemożliwy do osiągnięcia. Zbyt mocno silimy się na nowoczesność. Wciąż nam mało , wyrzucamy wszystko co stare i nie modne , kupujemy nowe i wcale nie jesteśmy eko. Chcemy zaimponować wielkimi , nowymi domami , które namiętnie remontujemy latami i nigdy nie jesteśmy zadowoleni z efektu. Dla mnie eko to dbanie o stare domy , sprzęty i wykorzystywanie prostych materiałów do zrobienia czegoś na prawdę uroczego. Nie znoszę nadprodukcji. To ani eko , ani trendy.




Do wykonania tej jedynej w swoim rodzaju ozdoby potrzebowałam słoja z szerokim otworem , 2m sznurka , kilka muszli z bałtyckiej plaży , patyki wymyte do białości przez morze , trochę piasku do obciążenia słoja i drut .




Na początku uplotłam ze sznurka siatkę zaczynając od dna słoika i kończąc przy otworze. Z drutu uformowałam uchwyt. Następnie ponawieszałam kilka morskich muszli i mały drewniany ster ( kupiony gdzieś w sklepie z chińszczyzną ). Do środka wsypałam troszkę morskiego piasku , aby świeczka się nie przesuwała , jeśli nie macie akurat go pod ręką to możecie zastąpić go maleńkimi kamyczkami.




Od spodu doczepiłam niezbyt długą girlandę z patyczków wymuskanych przez słoną wodę i tak powstała ta dekoracja w skandynawskim stylu -EKO. Co wieczór zapalam w moim lampionie małą świeczkę i wpatruję się w morze , nie czekam jednak na mojego żeglarza , gdyż zawsze jest przy mnie na lądzie.


Jeszcze kilka dni zostało do końca mojego letniego CANDY , więc spieszcie się z zapisami.


Joanna

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Szycie to moje życie



Uwielbiałam od dziecka coś dziergać. Kiedy udało
mi się pobyć trochę dłużej u mojej  babci L. byłam
zachwycona , bo moja babcia kochała szyć, hatować, robić na szydełku, na drutach , po prostu na czym się da. Zgadniecie zatem po kim mam niektóre talenty . Na początku szło mi opornie.
Z czasem pojęłam o co w tym wszystkim chodzi ,
ale najważniejsze to to , że nigdy się nie nudzę.
Dobrze mi ze sobą...............