Witajcie!
Wreszcie się zmobilizowałam i zasiadłam do komputera , by napisać co obecnie dzieje się w moim świecie. Czasu jak zwykle brak permanentny. Dni przeplatają się raz w pociągu , raz w domu , to na PN to na PD Polski. Moje robótki hafciarskie leżą odłogiem. Za to złamałam swoją zasadę " jedna robótka , a do końca " i zabrałam się za dzierganie kołowca. Jakoś drutowa robótka super sprawdza się w podróżach koleją , nie to co haft na lnie. Materiał zbyt drobny , pociąg mknie po wartepach i nici z szycia.
O kołowcu napiszę jednak w innym terminie , gdyż już tak wiele zostało w sieci na ten temat opublikowane , że nie będę zanudzać.
Dziś opowiem wam o najlepszym moim kramowisku CARITAS niedaleko mojej miejscowości. Idea tego miejsca powstała już kilka lat temu , kiedy to darczyńcy z za granicy zorganizowali akcję przekazywania rzeczy niepotrzebnych do nas do Polski. Rzeczy używane , zawsze w bardzo dobrym stanie i sprawne , a nie potrzebne już w domach - takie było i jest motto tej akcji. Z biegiem lat przybywało chętnych do ofiarowania , a magazyn też się znacznie powiększył i wyniósł na obrzeża miasta. Otrzymał też nazwę KRAMOWISKO CARITAS. Asortyment jest ogromny. Można tam kupić wszystko czego człowiek zapragnie. Sprzęt AGD , meble , lampy , naczynia , akcesoria łazienkowe i dekoracyjne , pościele , buty , zabawki , sprzęt sportowy , ubrania , i co najciekawsze dla mnie materiały , włóczki , druty , szydełka i resztę ciekawych pasmanteryjnych dodatków.
Ceny nie są wygórowane , a cel szczytny. Dochody ze sprzedaży trafiają do potrzebujących rodzin z mojego regionu. Z nich finansowane są różne społeczne akcje. I ja temu kibicuję i często tam kupuję , a co zobaczcie ....
Na fotce u góry piękny stareńki francuski słój z korkowym wieczkiem , którym umieściłam maleńkie drewniane szpulki z nićmi w różnych kolorach tęczy. Cena 3 zł.
Masę tych szpulek znalazłam właśnie wczoraj w Kramowisku. Każda sztuka po 2 zł , ale za 15 zł ,, skradłam " cały worek. Och jaka byłam szczęśliwa. Po przeliczeniu na spokojnie w domu okazało się , że było ich ok 30. Tak więc reszta znalazła się na fotce u dołu.
A na pierwszym zdjęciu w dzisiejszym poście pokazałam wam moją zdobyczną mini szpuleczkę , która jest wielkości spinacza biurowego z piękną bawełnianą , błękitną nitką. Szpulki , jak się doczytałam na papierkach pochodzą ze Skandynawii.
Tak samo jak prześliczna lawendowa wełenka , nieco jaśniejsza niż na zdjęciach , całe 8 motków. Jeszcze nie wiem co z nią zrobię , czas pokaże. Wełna zawsze się przyda i choć wytrawną DRUTFANKĄ nie jestem , to zawsze mogę się nią stać. Koszt motka to 2 zł , myślę , że to też super zakup.
Kolejny zakup - pókowieszak ,, z zapytaniem po co mi to " musiałam mieć i już za całą dyszkę. Na razie w stanie surowym , ale poddam go obróbce i na pewno coś z tego wyczaruję , tylko , gdzie to powieszę , jeszcze nie wiem.
Obowiązkowo śnieżnobiała , bawełniana narzuta na wielkie łoże. Też się przyda , by coś ukryć , upiększyć , zmienić kolor na biały. Znów super cena 12 zł.
Tak więc za całe 56 zł tyle wspaniałych , nikomu nie potrzebnych rzeczy zakupiłam i wspomogłam akcję. Dobrze , że tylko taki jeden kram jest w okolicy , bo bym mogła tego nie wytrzymać..... nerwowo. A dlaczego tak piszę , otóż nie ma godzin przyjęcia towaru. Stale jest rozkładany w miarę jak powstaje miejsce. Tak więc obracasz się i patrzysz , a tu gdzie przed chwilą nic nie było , leży cały worek włóczek. I jak mam wracać do domu.....
Całusy dla was.
Joanna
Może w innych rejonach Polski też są takie magazyny , dzwońcie zatem do swoich organizacji Caritas i wypytujcie.