Trzy stare doniczki walały się w kącie sąsiedzkiego ogródka. Tam właśnie je wypatrzyłam.
Zrobiłam słodkie oczy i stały się moją własnością po dobroci. Nie musiałam wykradać ich przy świetle księżyca, bo wiadomo , że to nie wypada.
Aby odzyskały formę , było najpierw szczotkowanie, suszenie , głaskanie i oglądanie. Do czego by tu ich użyć myślałam. Wiadomo - doniczka jest do kwiatków ,ale wszystkie były jakieś takie zasmucone.
Postanowiłam namalować na nich akrylem moje ukochane ornamenciki , oczywiście by pasowały do bieluśkiego pokoiku na dole. Pomsł był fajny , gorzej z wykonaniem, no bo jak tu odkalkować wzór na nie dość , że skośnej , porowatej i powyszczerbianej powierzchni. Było trochę zabawy ,ale udało się.
Potem nastąpiła orka w postaci za duży pędzelek , za gęsta farba itp. W końcu wszystko się udało szczęśliwie doprowadzić do końca i uzyskać taki oto efekt.
Na koniec zostało mi jszcze wypełnić doniczki oczywiście jak na tę porę roku przystało niezapominajkami. I znów udało mi się ocalić trzy " istnienia ". Lubię to robić. Pokazuję ten pomysł szczególnie dla Enyo , która pisała , że tam gdzie mieszka nie ma ciekawych rzeczy na pchlim targu. Zawsze można uczynić coś z niczego. W moim mieście też trzeba się dużo nabiegać , by coś kupić za grosze. No ale jak ma się mus to mus.
Do ozdoby wszystko się nada , nawet starusieńka garażowa waza , o której zapomniała babcia. Znoszenie wszystkiego do domu to choroba , więc trzeba uważać.
Teraz coś specjalnie dla Ateny. Kurs haftu , potrzebny do wykonania ornamentów. Zapewniam wszystkich , że to jeden z najprostrzych wzorów , a dla kogoś , kto robi krzyżyki to pestka.
Prawda , że nie będzie tak źle.!
Zamówienia na wzory prześlijcie na moją skrzynkę wraz z waszym adresem.
Zasada jest taka- nie rozpowszechniamy niczyich adresów.
Joanna