Witajcie zabiegane w codziennych sprawach , odpocznijcie na chwilkę i zróbcie sobie fliżankę pysznej herbaty. Niech ta krótka chwila wycięta z dnia będzie tylko waszą chwilką. Mi też się przyda odrobinka , małe 15 min , aby zwolnić.
Mając już przy sobie herbatkę wreszcie mam czas , aby pokazać wam co znalazłam w sklepie z antykami. Klamerki , tak klamerki , całe 15 szt stareńkich cudeniek. Pan sprzedawca był bardzo zdziwiony po co mi te damskie skarby. Za całe 10 zł miałam humor aż do wieczora , oczywiście zaraz zaczęłam kombinować , jak tu upiększyć moje cudeńka , chodź niektórzy uważaliby to za świętokradztwo , to klamerki , ale tylko 4 , dostały na próbę nowy image. Teraz wyglądają zupełnie jak arystokracja zdjęta z linki z praniem i na pewno cieszą się z tego nowego wyglądu. Od tej chwili już nigdy nie zawisną na strychu przytrzymując wielkie majciory jakiejś słusznych rozmiarów pani. Teraz będą się tylko pokazywać na moich blogowych salonach i tylko do dekoracji.
A strych został zamknięty na 2 wielkie klucze , które do klamerek dołożył mi pan ze sklepu z antykami , aby nikomu do głowy nie przyszło wynieść klamerki z powrotem.
Skrzynka drewniana z malutkim uchwytem po środku przyjechała do mnie wraz z kluczami i klamerkami. Nie wiem jeszcze czy machnąć ją na biało , czy zostawić taką jaka jest. Na razie służy mi jako przenośnik i schowek na moje wariackie bibeloty.
Pewnie wypatrzyłyście już co kryje się w mojej skrzynce. Nowy sekretnik powstał na zamówienie pewnej osóbki. Tym razem przód ozdobiłam starą reklamą francuskiego mydła , oraz guziczkiem od babcinej poduszki , a całość ujęłam w delikatny , pasiasty róż. Znów wyszło słodko.
Drugi sekretnik biało-granatowy musiał przyjść na ten świat , gdyż pani pozazdrościła drugiej pani takiego cudeńka i też zapragnęła zapisywać sobie coś na malutkich stroniczkach , a potam związywać misternie kokardki. Panie zupełnie poszalały , bo zamówiły jeszcze jeden trzeci żółciutki notesik dla wspólnej przyjaciółki , na prezent zapewne urodzinowy. W ten oto sposób zajęta byłam czałą sobotę. Co prawda żółty się jeszcze suszy , ale jutro czeka je daleka podróż na drugi koniec Europy .
W tak zwanym "międzyczasie" dokończyłam lawendowy woreczek , w którym ukryję mój pamiętnik w takim samym kolorze. Będzie mi przypominał te wiosenne dni , w których nad nim pracowałam. Zawsze tak jest. We wszystkich moich pracach ukryta jest jakaś historia dni , czasem przypominają mi zdażenia bardzo odległe i za każdym razem miłe chwile , bo spędzone z igłą w ręku.
Jeszcze troszkę czasu zostało , aby wpisać się na moje candy.
Joanna