Witajcie! Tak jak zapowiadałam w poprzednim poście , pokażę wam jak wyglądają kolejne pudełeczka z sercowej serii , które powstały w mojej fabryczce z Mglistego Snu. Do kolekcji dołączyło małe puzdereczko w kolorze lawendy i nieco większe w kolorze róży.
Oba otrzymały delikatne kolory przy pomocy białej farby akrylowej firmy Flugger Interior Fix Primer połączonej z kilkoma kroplami kolorowych akryli z tubki. Z fioletem miałam troszkę zabawy , bo by powstał potrzebowałam dwóch pigmentów - czerwonego i niebieskiego, Takie mieszanie kolorów to tylko kwestia wprawy , ale i wspaniała zabawa. Wszystkie barwy wyszły bardzo delikatnie .
Pudełeczka , prócz transferu , zaopatrzyłam również w kokardy , a do środka uszyłam serca z materiałów widocznych na zdjęciach. Czekam jeszcze na rozwiązanie konkursu , bym mogła wyszyć odpowiednie monogramy .
Tak jak już wiecie , jedno z pudełek jest nagrodą w candy , a drugie to niespodzianka. Postanowiłam podarować je osobie , która jest moim 500- setnym obserwatorem. W tym miejscu proszę ją o wiadomość na moją skrzynkę w celu wysyłki.
Tak trudno jest mi rozstawać się z moimi pracami , ale jak wiadomo domy nie mają ścian z gumy i nie pomieszczą wszystkich naszych skarbów. Dla wszystkich zainteresowanych , bombardujących moją skrzynkę podam przepis na idealny transfer , przy pomocy którego powstały dekoracje vintage na pudełkach.
Po pierwsze ze strony z grafikami zciągnęłam pasujęce obrazki , które wydrukowałam , pamiętając , by były odbite lustrzano , na drukarce laserowej. Następnie 5 krotnie pokryłam płynem do transferu obrazki po stronie kolorowej. Pomiędzy kolejnym nakładaniem płynu pozwalałam wyschnąć idealnie kolejnym warstwom , które nakładałam na przemian - raz do góry do dołu , a kolejną z lewej do prawej. Tworzyłam swego rodzaju transparentną szachownicę. Po nałożeniu warstw przesuszyłam obrazek dokładnie przez noc , a następnie pomalowałam go po raz ostatni i całość przyłożyłam do pudełka , gdy było już pomalowane. Ostatnia - szósta warstwa spełniła rolę doskonałego kleju i kiedy dokładnie obrazek już przywarł do podłoża , namoczyłam go gąbką i pod małym strymieniem ciepłej wody delikatnie poczynając od środka , kierując się ku bokom , złuszczałam papier. Trochę trzeba do tego cierpliwości i delikatności , ale na pewno wam się uda. Kiedy papier odszedł całkowicie , postąpiłam dokładnie tak jak w przypadku techniki decupage. pokakierowałam wieczko pudełka i zmatowiłam je. Transfer zatopił się wówczas i tak oto jest na wieczku.
Mogę tylko przypuszczać , macie zapewne swoje sposoby , a ja zrobiłam tak i możecie mi zaufać udało się doskonale. Cały czas możecie zapisywać się na moje słodkie candy , jeszcze do 14 lutego i twórzcie , zachęcam was bardzo. Po skończeniu zabawy z transferem zajęłam się znów nowym projektem , który jest skończony i niezwłocznie wam go pokażę przy kolnym spotkaniu.
Joanna