
Kiedy to było , gdy po raz ostatni pisałam na moim blogu. Wieki temu , a co najmniej w zeszłym roku , a wy pewnie czekacie na moje nowości. Postanowiłam , że nie pokażę już rzeczy typowo świątecznych , ani tych które kojarzą się z gwiazdką. Zrobię to w przyszłym roku , a wówczas was zaskoczę.
Pochwalę się zatem moim haftowanym alfabetem , którego wzór znalazłam gdzieś przekopując internet , a że nie ma on konkretnego autora , to nikt nie powinien mieć mi za złe , że podaruję wam również jego schemat. Tak więc kto lubi powyszywać to do dzieła.

Wzór wyszywałam w poprzednie ferie w bardzo dziwnych miejscach np jadąc 11 godzin pociągiem do Krynicy na narty , ale także w restauracji na alpejskim stoku w czasie krótkiego wypoczynku między zjazdami. Poszło bardzo szybko i zgrabnie. Dosłownie kilka godzin przy tamborku. Muszę polecić wszystkim ten fantastyczny alfabet. Można go wyszyć w całości lub użyć poszczególnych liter do ozdoby monogramem woreczków , zawieszek , a nawet ręczników.

Mój haft powstał na kremowej Aidzie 18 ct . Użyłam tylko jednego koloru cieniowanej muliny DMC nr 1210. Wyszedł bardzo , bardzo skandynawski efekt. Zdjęcia też w taką pogodę wyglądają jak z pod koła polarnego , więc i tytuł posta pasuje.

Początkowo haft usadowił się na poduszce , ale nie jestem do końca przekonana , czy to dobre dla niego miejsce , więc sprawa jeszcze jest otwarta. Gdy zmienię zdanie to wam na pewno o tym napiszę i pokażę co dalej z tym ślicznym samplerem w kolorach blue zrobiłam.
Kreatywności w nowym roku 2012 Joanna