Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lipca 2020

DUŃSKA WYSPA


Witajcie .
tak sobie ją wyobraziłam .




Małą duńską osadę położoną gdzieś na Bałtyku. Może to Bornholm ze swoją latarnią morską , któż to wie. 



Dawno tam nie byłam , więc nie wiem co się na tej pięknej wysepce zmieniło. Mam jednak cichą nadzieję , że kompletnie nic. Tak byłoby najlepiej dla tej pięknej wyspy , jej mieszkańców i dla nas odwiedzających.


Czar wspomnień pozostał i natchnął mnie to stworzenia takiej oto maleńkiej dekoracji na kawałku pływającego drewna. Miłe zajęcie i jakoś tak mnie odświerzyło , choć wciąż dziergam mój kolorowy samper. Wszystkim życzę miłych letnich dni.

Joanna


piątek, 10 lutego 2017

Le fol ABC d'été SAMPLER





Witajcie.


Wreszcie uporałam się z moją ostatnią pracą na lnie. Skorzystałam z bardziej słonecznej pogody jaką dziś zobaczyłam za oknem i obfociłam mój kolejny sampler z kolekcji HISTOIRE DE LIN.


To są już całkiem przedwiosenne ujęcia. Jakoś tak tchnęło dziś wiosną przynajmniej u mnie. Śniegu nie widać tylko zza chmur nieśmiało wygląda słoneczko. Ziemia jeszcze całkiem skuta mrozem ale można sobie już w domu hiacynta wyhodować.


Wzór Samplera zakupiłam na stronie autorki , przemiłej osóbki , wersja PDF , więc obyło się bez dodatkowych kosztów przesyłki , bo wszystko mogłam pobrać po zapłaceniu z jej strony ( link   https://histoiresdelin.42stores.com/product/Le-fol-ABC-d-ete-fichier-PDF


Bardzo miły w wykonaniu wzór , nie zbyt duży , ale też nie mały. Dobrze pracuje się z tym schematem. Nie ma chwili nudy. Najwięcej samozaparcie jak zawsze przy takich projektach potrzeba do zrobienia rameczki z kwiatków . Po kilku wyszytych motywach zna się już na pamięć co będzie dalej i nie trzeba zaglądać w schemat , choć to trochę jednostajna część tej pracy. 
 

Nie mam osobiście problemów z cierpliwością , wyznaję zasadę do celu małymi kroczkami. Tak więc co wieczór kilka krzyżyków i praca sama przyrasta. 
 

Haft jednokolorowy ma wiele zalet. Ze względu na to , iż wszystko wyszywam jedną nitką , w tym przypadku białą muliną z kłębka , nie ma potrzeby zmiany koloru , to oczywiste ułatwienie. Nie trzeba szukać odpowiedniej muliny do danego na schemacie znaczka. Lubię taką pracę zabierać na wakacje , wyszywać i rozmawiać , oglądać film lub takie tam.  Teraz gdy pracuję nad nowym projektem , o którym pisałam w poprzednim poście , to nie wchodzi w grę . Feria kolorowych mulin jest wyzwaniem , oczywiście do pokonania bez kłopotu , ale uwagi trzeba poświęcić więcej.
Zmykam zatem do moich kolorków , bo muszę trzymać się planu , by móc znów coś wam pokazać.

Joanna
 

wtorek, 20 grudnia 2016

ŚWIĘTA TUŻ TUŻ.....


Witajcie!
Święta tuż tuż ... czas zacząć przygotowania.


By umilić sobie czas świąt co roku wyszukuję lub szykuję niebanalne dekoracje.
 

Co myślicie o tych cudach z drewna?
 

Ciekawe kto je tak misternie zrobił , pewnie jakiś krasnoludek.
 

Mnie udało się zdobyć dwie gwiazdki i lampionik z wydrążonego pnia drzewa. Miło jest popatrzeć na takie maleńkie cudeńka.
Wracam do kuchni , jeszcze się odezwę przed godziną zero.
Joanna
 

wtorek, 18 października 2016

ZAFIRANKOWANIE SZYDEŁKOWE


Witajcie!
 

Kompletnie zafirankowana jestem. Teraz wreszcie mogę pokazać ile pracy przy tym było.
Nie wiem czy zdjęcia oddają ile tego powstało tylko przy pomocy nici i szydełka.
 

Trzy okna. Jedno małe 90 cm szerokie od strony północnej , to był początek pracy nad poprawieniem stylu mojej kuchni. Pomyślałam sobie , że nie może tak być , że szewc bez butów chodzi i postanowiłam zmienić dekorację okien. Po prostych szyfonowych firankach pozostało tylko wspomnienie.
 

Drugie okno 160 cm szerokie z widokiem na ogród od strony zachodniej , które miało najładniej upiętą w półkole szyfonową firankę zastąpiłam tą szydełkową. Rozmiar firanki dopasowałam do wielkości okna , wzór wybrałam taki bym mogła kombinować z różnymi szerokościami i długościami . 
 

Każde z moich okien ma inne potrzeby , to znaczy ,  ja mam inne oczekiwania wobec widoków przez moje okna. Najwęższe okno jest blisko salonu sąsiadów , i choć nie mam nic do ukrycia , bo mam pięknie w domu ( dla mnie pięknie ) , to miło jest mieć malutki dystansik w postaci szydełkowej przesłony.
 Drugie okno zaczyna się na wysokości moich ramion , więc widok przez nie jest na drzewa i horyzont porośnięty lasem , nie było zatem potrzeby unikania pięknego widoku. Firanka na tym oknie to tylko kwestia dekoracji karnisza i górnej ramy okna.


Trzecie okno-drzwi dwuskrzydłowe 240 cm szerokie ( wejściowo-wyjściowe ) , którymi można dostać się na taras i do ogrodu od strony południowej zawsze sprawiało domownikom najwięcej kłopotu. Firanka , choć niezbyt długa , szyfonowa z piękną atłasową lamówką , nie wytrzymywała w starciu z mieszkańcami domu , ciągle , przez 10 lat , majtała się pomiędzy drzwiami , gdy tylko ktoś wchodził , lub wychodził , tą drogą. Pod koniec swojego żywota odmawiała całkiem wspólpracy zrywając się notorycznie z prawej strony karnisza , wołając o uwagę , jak namolny kotek.
Znów zmieniałam rozmiar by był ładny widok z kuchni na cały ogród i część tarasu. By wszyscy byli zadowoleni pomiary dopasowałam do najwyższego z mieszkańców , czyli męża. Jakież był jego zdziwienie , gdy poprosiłam , by odbił swój nos na szybie w kuchni.  W ten sposób obliczyłam , jaka powinna być długość firanki , by i mąż mógł podziwiać widoki nie tylko na siedząco , ale także krzątając się po kuchni , bynajmniej nie szykując frykasów dla żony , tylko w poszukiwaniu , co też żona ma dla niego pysznego.


Tak więc powstała dekoracja 3 okien w 6 kawałkach. Na oknach północnym i zachodnim standardowo po jednej firance na karniszu , na południowym oknie umieściłam 4-odcinkową firankę . Tak oto zakończył się żywot przytrzaskiwanej kilka razy dziennie firanki , chciałoby się napisać " niech spoczywa w spokoju ,, Poczułam ulgę , choć jeszcze czasem ręka mi drgnie , by odsunąć nieistniejącą już firankę z szyfonu , ale to już historia i całe szczęście , moje szczęście. Wszyscy odetchnęli z ulgą , po co tylko tak długo zwlekałam , może bo " szewc bez butów chodzi ,,?

Pozdrawiam Joanna


środa, 1 czerwca 2016

MOJE DRUGIE INICJAŁY



Witajcie!

Pomimo , że rzadziej tu piszę , to mój blog jest jak moje drugie życie , to wirtualne. Dlatego czasami utożsamiam się z jego nazwą , jakby było to moje drugie imię i nazwisko. Właśnie dlatego chętnie zmieniam moje inicjały z JR na MS ( Mglisty Sen ). Może nie ma w tym zbyt wiele logiki , ale troszkę takiej kobiecej przekory.


W taki oto sposób powstał ten cukierkowy haft moich blogowych inicjałów MS , pasuje idealnie do odsłony różowej mojej pracowni , a spoczął na poduszeczce w kratkę i mam się czym znów pochwalić i wam to pokazać. 


Schemat monogramów znalazłam w sieci dawno temu i bardzo mi się spodobał. Inicjały wyszywałam na materiale AIDA 20 ct kolor 443 kolor jasny róż do kupienia w Hobby Studio. Nici użyte do haftu to jak zawsze DMC nr 3326 ( 776 ) oraz 899.


W mojej pracowni przybyło też kilka nowych prac , o których już pisałam wcześniej na blogu , pięknie oprawionych w złoto srebrne ramy. Jeden z nich to błękitny  wianek z kolekcji LANARTE widoczny na fotce u góry.


A tak prezentują się moje drugie inicjały w całości. Litery alfabetu nie są ułożone w pionie czy poziomie , raczej fruwają po tkaninie , co też jest ciekawym pomysłem , na jaki zdecydował się autor. 


Tak oto zdałam wam znów relację co się u mnie nowego zadziało , kiedy nie byłam obecna w sieci. No cóż nie ma nic za darmo, bym mogła coś zrobić nowego zakładam sobie kłódkę na kompa , gdyż tylko wtedy nie marnuję czasu na wieczne przeglądanie mega ciekawych stron z pomysłami na nowe hafciki i inne głupotki. Poza tym częstotliwość postów dostosowana jest do powstających u mnie prac , a skro porywam się na coraz to większe projekty , to i czasu też potrzebuję więcej by coś wyhafcić i kółko się zmyka. Nie spoczęłam jednak na laurach i już mam na tamborku kilka XXX z mojego kolejnego projektu pod hasłem SAMPLER NA LNIE.

Miłego dnia 
Joanna


poniedziałek, 18 stycznia 2016

PRACOWNIA W ZIMOWEJ ODSŁONIE


Witajcie!

Za oknami zima u mnie w pracowni też aura typowo zimowa , troszkę świąteczna , ale lubię cieszyć się takim klimatem aż do samiutkiej wiosny. Po woli przybywa też samplerów na lnie na ścianach. Jak sobie wspomnę moją pracownię jeszcze kilka lat temu , to aż dziwię się gdzie ten czas uciekł. 


Mój blog też przeszedł ewolucję , jak to w życiu bywa. Ostatnio zajmuję się monotematycznie monohromatycznymi Samplerami na lnie. Czy tak już zostanie na zawsze tego nie wiem , ale mam taki zawrót głowy na punkcie tego typu haftów , że nie mogę robić nic więcej , i  nie mogę myśleć o niczym innym.


Choć okazjonalnie poczynam skoki w bok i rzucam sampler na chwilę , to zawsze z radością do niego wracam i może to nuda dla innych , ale mnie wciągnęły te hafty XXX na dobre. Moje córki czasem mnie pytają co zrobię , gdy już obkrzyżykuję cały dom na biało i na lnie. No co zrobię ..... otworzę muzeum  Białych Samplerów Na Lnie i będę cieszyć się każdym dniem. Czy to dobry pomysł? 


Mam przed sobą jeszcze ze 40 lat w super zdrowiu i z super wzrokiem , a może nawet więcej , ale nie zakładam , że po osiemdziesiątce jeszcze będę miała czas na wyszywanie , gdyż zajęta będę podróżowaniem po świecie .... a co taki mam polan na przyszłość. Ktoś zapisuje się do mojego klubu?


Samplery nie powstają jednak u mnie jak grzyby po deszczu , każdy z nich wymaga ogromu pracy i wiele godzin ślęczenia nad tym drobniutkim lnem z Kamiennej Góry ( 40 CT ). W tym miejscu pragnę poprosić was o komentarze dotyczące tego materiału , wiem , że wiele osób go używa i lubi na nim pracować , ale są i takie głosy , że Newcastle Zweigart'a jest od naszego rodzimego lepszy. Pragnę dowiedzieć się w czym jest  który lepszy i pokusić się o takie zestawienie , dla siebie i dla wszystkich zainteresowanych.


Początek roku to też czas podsumowań . Może pokuszę się o napisanie coś o moim blogowaniu. Po co to robię . Przede wszystkim dla siebie , by moje myśli i projekty nie uciekały mi z głowy wraz z uciekającym czasem. Często cofam się , przeszukuję poprzednie posty miesiącami i latami i mam wszystko jak na dłoni. Czytam też stare komentarze , w nich jest tak wiele czasem bardzo cennych informacji technicznych nie tylko z dziedziny haftu , ale wiele innych potrzebnych mi spraw.


Cieszę się że aż tyle osób obserwuje mojego bloga . To dla mnie bardzo miłe , że moje prace inspirują ludzi na całym świecie ( nie boję się tego napisać , gdyż dzięki tłumaczowi google można kulawo , ale jednak pogadać z całym światem  i już języki najbardziej egzotyczne nie są tu barierą ).


Zapraszam zatem was do nacieszenia się wspólnie ze mną nową odsłoną mojej pracowni i do popatrzenia co się w niej aktualnie znajduje , a czego nie było wcześniej. Jeśli ktoś wpadnie na jakiś pomysł to zapraszam do komentowania. Nagroda będzie , a co .... dla trzech pierwszych osób . Podpowiedź jest taka , szukamy tylko dużych rzeczy.


Muszę jeszcze napisać , że też wpadam i podziwia wiele blogów , ale odwieczny brak czasu nie pozwala mi wszystkiego u was komentować. Stoję przed wyborem , albo coś zrobię i pokażę , albo zginę w przepastnych stronkach otwieranych z charakterystycznym klik , klik. Co jednak nie zmienia faktu , że też blogerki jesteście moją inspirację i tak kółeczko się zamyka.


Wiele osób mnie pyta dlaczego nie ma nie na facebook'u. No cóż nie ma mnie i nie będzie. Nie będę zakładała tam profilu , gdyż samo pokazywanie fotek mnie nie interesuje , lubię też o czymś napisać i do tego służy właśnie mój blog , mój pamiętnik z mojej kreatywnej podróży po świcie haftu i rękodzieła. Mój pamiętniczek z życia zakręconej na punkcie nitki osoby.





Pozdrawiam wszystkich mocno i witam w kolejnym Nowym Roku 2016 , ciekawe czego on nas nauczy . Zobaczymy .

Joanna


czwartek, 17 grudnia 2015

GODNE PINTERESTA


Witajcie!

Do Świąt pozostało już niewiele czasu. Prace wstępne już u mnie na  ukończeniu. Jakoś udało mi się prawie wszystko już ogarnąć w tych ostatnich dniach Starego Roku. Czas by odświeżyć również bloga. 


Dziś moja kultowa w tym roku dekoracja świąteczna , czyli bezigłowa , czyściuteńka  choineczka alternatywna dla tradycyjnego żywego drzewka. Co nie oznacza , że takowej u mnie w domu nie będzie. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić świąt Bożego Narodzenia bez żywego świerku , udekorowanego tradycyjnymi ozdobami jeszcze z czasów naszego dzieciństwa. Już od lat nie kupuję nowych , kuszących ozdóbek , które spoglądają na mnie z każdego marketu , zachwycając wzorem , kolorem i blaskiem. W naszym domu kolekcjonujemy stare ozdoby . Zaczęło się od buszowania w pawlaczach naszych mam , cioć , babć i trwa to nadal. Takie dekoracje cieszą nas najbardziej. A nowe pokolenie , które dorasta , nie może obyć się bez swoich starych bombek z Kubusiem Puchatkiem oraz tych z księżniczkami. Nie przeszkadza im nawet to że sesja za pasem. Tak to już jest z tą młodzieżą. Nic w tym domu nie można przeforsować , tradycja to tradycja.


Ciekawe co by było , gdyby nagle mi odbiło i zapragnęłabym dekoracji choinkowych tak teraz modnych monokolorystycznych  na przykład w szarościach i srebrach. Koniec by był świata. Na szczęście nie mam takich marzeń.


Zapragnęłam jednak coś zmienić w mojej pracowni i powstała taka oto alternatywna choineczka. Godna Pinteresta , jak zaopiniowali życzliwi. To oni mnie namówili by ją obfocić i pokazać szerszej publice.


Sam pomysł zrodził się podczas dekorowania mojego zacisza twórczego. Od dawna mam moje wymarzone stareńkie drewniane narty , które zapewne pamiętają Zakopane , gdy jeszcze nie używano ratraków na stokach. Po raz pierwszy posłużyły mi do choinkowego szaleństwa.


Do tego długi sznur chińskiej produkcji lampek w miłym kolorze ciepłego światła , nie jakichś ostrych ledów. Co jeszcze ... aha ... Zamiast gwiazdy na czubku występuje plecione serce. 
 

Są jeszcze szydełkowe płatki śniegu od Maji 71 z bloga Tymczasem. Przepiękne jak zawsze i takie misterne. Dlaczego jeszcze nie znalazłam czasu by sobie kilka dodatkowych udziergać , nie wiem , może w styczniu to zrobię z myślą o zimie.
 

Dekorację uzupełniłam porcelanowym ptaszkiem i kilkoma błyszczącymi bombkami. Nie chciałam by tych dekoracji było zbyt dużo , miało być przejrzyście i ascetycznie i tak jest.
 

Na koniec wplotłam jeszcze pomiędzy stare skórzane wiązania  mój tamborek z szydełkowym łapaczem snów , by był akcent twórczy i gotowe. A .... jeszcze na podłodze pozostał jeden kijek narciarski z trzciny jak przystało na owe czasy , więc wkomponowałam go na samym środku.


Miałam spory kłopot jak wam pokazać tą dekorację , przy pełnym świetle czy z wieczora. Postanowiłam jednak by cały pomysł mógł być pokazany z dokładnością , więc światło było niezbędne , ale możecie uwierzyć mi na słowo najlepszy efekt jest wieczorową porą , co widać na ostatnim zdjęciu.

Dziękuję za wasze odwiedziny i komentarze. Zachęcam do zrobienia własnej dekoracji w tym stylu .

Joanna